Przejdź do treści

Po co nam martwe drzewa?

„Po co nam martwe drzewa? Gniją, nikomu się nie przydają! Jednym słowem – marnotrawstwo surowca!”, można usłyszeć, kiedy ktoś opisuje las, w którym zostawia się drzewa na pniu, pozwala się im na nim umrzeć, a potem rozpocząć drugie życie. A jeszcze jak przez ten las przejdzie gradacja korników – wtedy dopiero zaczyna się dramat. „To nie las, a cmentarzysko drzew!” Takie opinie mogłem już nieraz usłyszeć i wyczytać, kiedy dyskutowano o tym, co się działo w Puszczy Białowieskiej.

Przekonanie, że martwe drzewa są czymś złym, wciąż pojawia się podczas dyskusji o tym, co wycinać, a co chronić. Przeradzają się one często w spór o to, co jest ważniejsze –dostępność surowca czy procesy naturalne – i przypominają walkę karnawału z postem. Oba podejścia mają tyluż zwolenników, co adwersarzy. Zjawisko to wydaje się nie mieć końca. Zderzają się tutaj różne wizje i wyobrażenia o lesie. Jedni patrzą na martwe drzewa jak na zaniedbanie gospodarcze. Inni dostrzegają w nich mikrosiedliska ważne dla ochrony wielu grup organizmów, a także początek odtwarzania naturalności.

Martwe drewno służy jako schronienie wielu innym gatunkom. W starych pniach i pniakach azyl znajdują małe kręgowce i bezkręgowce. Na drzewach, które się wywracają, a tym samym odsłaniają płat dna lasu dla słońca, przesiadują gatunki ciepłolubne, w tym gady. Razem z płazami ogonowymi i bezogonowymi zimują w zmurszałym drewnie, które gwarantuje wysoką wilgotność w trudnym okresie chłodów. Wiele gatunków znajduje także schronienie pod odstającą korą.

Na południu Polski, z dala od naszego regionu, w wypróchniałych pniach jodeł swoje gawry urządzają niedźwiedzie. Wyrzucają murszejące drewno ze środka i w starych drzewach moszczą sobie zimowe łoże. Na Podlasiu niedźwiedzi już od dawna nie ma, chociaż zanim powstał płot na granicy z Białorusią, jeden z nich próbował swojego szczęścia w polskiej części Puszczy Białowieskiej, a w 2025 roku kolejny osobnik był widziany w Puszczy Knyszyńskiej. Gdyby kiedyś niedźwiedzie wróciły na niziny, pnie starych drzew z pewnością stałyby się ich schronieniem. Choć na razie nie ma u nas tych największych w Polsce drapieżników, to z takich miejsc korzystają również inne ssaki. Jednym z nich jest borsuk, który w ciągu dnia ukrywa się przed światem w norze, ale przy sprzyjających warunkach może się też schronić w wypróchniałym pniu.

Wokół martwych drzew, również tych powalonych i tworzących wykroty, powstają żerowiska dużych ssaków. Mogą one tam łatwiej znaleźć pokarm, głównie bezkręgowce i drobne kręgowce. Gryzonie kopią pod pniami swoje korytarze. Część z nich zimuje w drewnianych kłodach. Rysie lubią chodzić po powalonych pniach. Las, w którym leżą martwe drzewa tworzące naturalne kryjówki, jest dostosowany do potrzeb rysiów, którym trudno byłoby przetrwać w sośninie posadzonej rzędem i pozbawionej podszytu.

Martwe drzewa, które są wciąż na pniu, z gospodarczego punktu widzenia mogą wydawać się pozbawione znaczenia, ale odgrywają ogromną rolę w życiu dziuplaków. Wiele gatunków dzięciołów jest uzależnionych od martwych drzew – mimo że te często wyglądają jak mało atrakcyjne kikuty. To w nich są wykuwane dziuple, które później zajmują również inne ptaki. Badacze wskazują, że im więcej martwych drzew zostawia się na pniu, tym lepsze warunki mają dzięcioły. W miejscu po ułamanym konarze, w pewnego rodzaju półdziupli, która powstaje już bez udziału dzięciołów, dogodne schronienie znajdą inne gatunki, w tym puszczyk.

Z martwym drewnem jest związanych wiele gatunków owadów, określanych przez naukowców saproksylicznymi. Nazwa ta pochodzi od greckich słów: sapros, po polsku zgnilizna, i ksylos – drewno. To bardzo ciekawa grupa organizmów, którym martwe drewno zapewnia siedlisko i pożywienie. Wśród nich wymienia się gatunki rzadkie, jak zgniotek cynobrowy czy ponurek Schneidera, które są często przywoływane podczas dyskusji na temat ochrony obszarów o cechach lasu naturalnego. Ich obecność to świadectwo ciągłości lasu i jego reliktowości – są to bowiem gatunki mało mobilne, które nie mają zdolności do szybkiej ekspansji. Potrzebują optymalnego siedliska w swoim sąsiedztwie, gdzie mogą się przenieść w przypadku usunięcia próchniejącego pnia, który dotąd zamieszkiwały. Są wprost zależne od obecności martwego drewna z zamierających drzew zostawionych tam, gdzie wyrosły.

Od umarłych drzew zostawionych w lesie zależy przetrwanie wielu gatunków grzybów, śluzowców, wątrobowców, mchów, a w mniejszym stopniu także porostów. Martwe drewno jest fragmentem swego rodzaju rafy koralowej, jak zostało to ładnie nazwane przez Adama Wajraka. Wiele gatunków grzybów, również tych skrajnie rzadkich, zależy od tego rodzaju mikrosiedlisk.

Równie ważna jest obecność martwych kłód, które tworzą coś na kształt kojca dla siewek drzew. Okazuje się, że takie pnie blokują dostęp zwierzętom, które mogłyby zjeść takie podrastające siewki. Warto też zauważyć, że w miejscu, gdzie dochodzi do zamierania drzew, powstają przestrzenie, które zyskują dostęp do światła i umożliwiają innym gatunkom rozwijanie się z nasion rozrzuconych przez wiatr lub zwierzęta. Nierzadko na zamarłych świerkach wyrastają kolejne, o charakterystycznie ukształtowanych korzeniach, wyraźnie wystających nad powierzchnię gruntu. Podobnie jest w olsach. W nich siewki olszy czarnej są wręcz uzależnione od niezalewanych przez wodę wyniesień i kęp, ale także od kłód obumarłych i powalonych drzew, stanowiących rusztowanie, na którym mogą się rozwijać. Warto rozglądać się za takimi miejscami, kiedy jesteśmy na spacerze w lesie. Ich poszukiwanie ukazuje, jak dynamiczny potrafi być świat przyrody. Uświadamia nam też, że las może urządzać się sam, bez ingerencji ludzi.

Paweł Średziński

Fragment „Czułego przewodnika po świecie drzew”. Tekst przewodnika został napisany dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Podlaskiego.

Roześlij dalej!