Spacerowanie między drzewami jest dziś nazywane leśną kąpielą – i dużo w tym racji. To rodzaj aktywności, która nas uspokaja i sprzyja wyciszeniu. Może też uczyć uważności, zwracania uwagi na szczegóły otoczenia. Wreszcie może być czymś w rodzaju orzeźwiającego bodźca, który dodaje nam energii na cały dzień. Sam bardzo lubię leśne spacery o świcie – mają w sobie świeżość, która wybudza ze stanu porannego znużenia znacznie lepiej niż kawa.
Na Podlasiu mieszka doktor Katarzyna Simonienko, jedna z najaktywniejszych promotorek lasoterapii. Jest lekarką psychiatrii, która od 2019 roku prowadzi Centrum Terapii Las. Była to pierwsza w Polsce placówka odwołująca się w swoich działaniach do kąpieli leśnych i terapii leśnej. Jej wyjątkowość polega na tym, że stworzyła ją dyplomowana medyczka, a centrum współpracuje z ośrodkami akademickimi. Sama założycielka jest dziś natomiast niekwestionowanym autorytetem i autorką ciekawych książek, wśród nich publikacji pod wyśmienitym tytułem Nerwy w las[1].
Simonienko podkreśla, że najcenniejszy jest las naturalny lub ten o cechach lasu naturalnego. To w nim znajdziemy wiele organizmów powiązanych z drzewami, o które znacznie trudniej w lesie gospodarczym. Wśród dobrodziejstw, które wiążą się z leśną terapią, Centrum Katarzyny Simonienko wymienia:
Czynniki aerobiologiczne – to mikroorganizmy oraz produkty organiczne (jak terpeny) wydzielane przez rośliny, którymi wysycone jest leśne powietrze. Jego skład jest zupełnie inny niż tego, którym oddychamy w mieście. Żyjemy pośrodku biologicznej matrioszki, połączeni siecią zależności między makrorzeczywistością ponad nami a mikroświatami, które – mieszkając w naszych jelitach czy na skórze – sprawiają, że jesteśmy zdrowi, same zupełnie nie wiedząc o naszym istnieniu (przez tysiące lat my też zupełnie o nich nie wiedzieliśmy). Takie związki tworzymy też z różnymi grupami organizmów wokół, zwykle zupełnie nieświadomie. Czym większa bioróżnorodność – skład gatunkowy lasu – tym większe bogactwo mikrobiotyczne. W lasach, gdzie nie ma martwego drewna i niby ładnie, bo nic „nie gnije”, spotykamy dużo mniej nadrewnowych mikroorganizmów, grzybów i roślin. Zarówno rośliny wydzielające lotne substancje organiczne, jak i niektóre szczepy bakteryjne mieszkające w i przy glebie mogą wspierać nasze zdrowie. Wg teorii „nadmiernej sterylności” zbyt mała ekspozycja na naturalne mikrobiota wraz z nadużywaniem antybiotyków i nadmierną higieną wpływają na rozwój alergii, chorób autoimmunologicznych i słabszą odporność[2].
A to nie koniec zalet z przebywania między drzewami i w lesie. Jak czytamy na stronie centrum prowadzonego przez doktor Katarzynę Simonienko:
Zmysły – nie tylko wzrok, ale przede wszystkim słuch, dotyk czy zapach leśnego środowiska – wpływają korzystnie na regulację pracy centralnego i obwodowego układu nerwowego. Odpoczywa kora mózgowa. Wycisza się układ współczulny, odpowiedzialny za reakcje walki i ucieczki, w dzisiejszych czasach często nadmiernie pobudzany w wyniku przebodźcowania, stylu pracy i wypoczynku. Aktywuje się układ przywspółczulny warunkujący głębokie odprężenie, także na poziomie ciała. Normalizacji ulega ciśnienie krwi, tętno, w pewnym zakresie również poziom cukru. Spada poziom hormonu przewlekłego stresu – kortyzolu oraz wydzielanej w odpowiedzi na nagły stres adrenaliny. Czujemy się świeżo, spokojnie, a jednocześnie witalnie[3].
Co jeszcze odnajdziemy w lesie? „Mycobacterium vaccae – ważna bakteria glebowa, z którą mamy kontakt, spacerując w lesie, dotykając liści, zbierając grzyby i jagody, a nawet uprawiając ogródek. Pomaga walczyć z chorobami skóry wynikającymi głównie z autoagresji (atopowe zapalenie skóry, łuszczyca), a także depresją i stanami wyczerpania”[4]. Jak czytamy dalej:
fitoncydy (z gr. phyton – roślina i łac. caedo – zabijać) – są substancjami organicznymi wydzielanymi przez różne gatunki roślin w celach obronnych i komunikacyjnych. (…) W naszych drogach oddechowych nadal działają bakterio- i wirusobójczo, wspomagając walkę z infekcjami na drodze różnych mechanizmów np. angażujących interleukiny czy inne czynniki przeciwzapalne. Mogą też wpływać ochronnie na komórki nerwowe, wspomagając pracę mózgu[5].
W lesie mamy też „olejki eteryczne – podobnie jak fitoncydy w większości należą do terpenów i także działają przeciwzapalnie oraz bakteriobójczo. Wpływają nie tylko na odniesienie odporności, ale też uczucie relaksu, wspomagając regenerację po stresie, zwiększając subiektywne uczucie komfortu, odprężenia oraz rewitalizacji i zadowolenia”[6].
Na stronie Centrum Terapii Las wymieniono jeszcze inne czynniki, które poprawiają nasze samopoczucie i zdrowie. Wśród nich istotne są: „jonizacja powietrza, która w lasach ma większe, zdrowsze wartości ujemne, nasłonecznienie oraz mniejsza ekspozycja na wiatr, hałas i wahania czynników środowiskowych”[7].
A zatem czas w las, między drzewa. Tam odzyskamy zdrowie. Nie ma lepszego miejsca!
[1] Zob. K. Simonienko, Nerwy w las. Jak Odnaleźć spokój i radość życia, Gliwice 2025.
[2] Centrum Terapii Las, https://www.forest-therapy.pl/lasoterapia/, dostęp: 3.03.2026.
[3] Tamże.
[4] Tamże.
[5] Tamże.
[6] Tamże.
[7] Tamże.
Paweł Średziński
Fragment „Czułego przewodnika po świecie drzew”. Tekst przewodnika został napisany dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Podlaskiego.
