Przejdź do treści

Drzewo z dziuplą

Jest taka dziupla, którą mijam co roku. Została urządzona w osice. Od paru lat w sezonie lęgowym kipi głosami wygłodniałych dzięciołów. Z odpowiedniej odległości, aby nie stresować ptaków, przyglądam się przez lornetkę zatroskanym i zalatanym rodzicom, którzy pracowicie dostarczają pokarm swoim pisklętom. Kiedy nadchodzi lato, w dziupli jest już cicho.

Paręset metrów dalej rośnie jeszcze jedna osika, równie dorodna i grubaśna. W niej też mieszkały dzięcioły, ale w 2025 roku w okolicy zaczął rozbrzmiewać charakterystyczny głos sóweczki. A potem to ona, najmniejsza z sów, zasiedliła podzięcioli apartament. Czy udało się jej wyprowadzić lęg – tego nie wiem. Trzymałem się z daleka od tego miejsca, a nawet jeśli chciałbym to ustalić, to jedynym pewnym sposobem byłoby sięgnięcie po specjalny sprzęt przypominający wędkę z endoskopową kamerą. Na taką ingerencję w życie ptasiej rodziny mogą sobie jednak pozwolić wyłącznie ornitolodzy z odpowiednim zezwoleniem. Sóweczka jest bowiem gatunkiem chronionym, a do tego podlega ochronie strefowej. Jej dziupla, podobnie jak siedziba włochatki – jeśli zostanie zgłoszona do objęcia strefą ochrony i wniosek zostanie zatwierdzony przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska – cieszy się wyłączeniem z gospodarki leśnej i jest otoczona strefą ochrony w promieniu 50 metrów wokół gniazda.

Dziupla wymaga szczególnego drzewa – podrośniętego, z odpowiednio grubym pniem, najczęściej takiego, które nie jest potrzebne człowiekowi lub mu nie przeszkadza, co chroni je przed wycinką. Takie drzewo nie może raczej wyglądać jak idealny kandydat na deski. Zazwyczaj ma już swoje lata, choć niekoniecznie należy do najstarszych.

Początki dziupli także bywają różne. Część z nich tworzy się w naturalny sposób – w rezultacie próchnienia i innych czynników, które mogą stanowić skutek odłamania się konaru od pnia lub innej formy uszkodzenia. Każdy ubytek w drzewie może być początkiem nowej dziupli. W tym procesie aktywny udział biorą grzyby, które przyczyniają się do rozkładu drewna. Korzystają z miejsca, w którym nastąpił uraz, i wnikają dalej. W ten sposób tworzy się nowy dziuplasty apartament. Mimo rany po obłamaniu lub wykuciu drzewo często jest nadal żywe i wciąż rośnie.

Eksperci wyróżniają dziuple otwarte, półotwarte i zamknięte. Powstanie części z nich wymaga iście inżynierskiego dzioba, którym dysponują dzięcioły. To one w pocie czoła wykuwają nowe dziuple, o ile tylko mają w czym – najchętniej wybierają próchniejące drzewa, ale i takie o miękkim drewnie: osiki, wierzby, lipy czy olsze. Nie jest to proces łatwy, ale dzięcioły zostały przystosowane do takiej pracy przez naturę.

Mistrzem w wykuwaniu dziupli jest dzięcioł czarny, największy z naszych dzięciołów, który przygotowuje też najrozleglejsze apartamenty. To, co uda mu się wykonać w ramach leśnej deweloperki, potem może być wykorzystywane przez większe gatunki ptaków. Dzięcioł czarny wybiera na swoje dziuple drzewa osłabione, między innymi sosny i świerki. Wyszukuje miejsca dotknięte zgnilizną i tworzy swoje lokum etapami. W pierwszym roku kuje na tyle, by zrobić miejsce grzybom. Te wykonają za niego część pracy, rozkładając drewno. Może zostawić rozpoczęty projekt na parę lat, po czym wraca i korzystając z procesu, który zainicjował, kończy swoje dzieło.

Dwa inne gatunki dzięciołów – trójpalczasty i białogrzbiety – są w dużej mierze zależne od martwych drzew. Urządzają w nich swoje dziuple i żerują w zamierających drzewostanach. Z kolei dzięcioły duże, które najczęściej spotykamy na spacerach w lesie czy parku, lubią drzewa o miękkim drewnie, zwłaszcza osiki i brzozy. Na białostockiej Jaroszówce, przy jednej z uliczek tego spokojnego osiedla, dzięcioły wykuły dziuplę w brzozowym pniu. Tu należy dodać, że ulokowały ją bardzo nisko, nieco ponad metr nad ziemią. Przechodziłem obok niej wiele razy w ciągu kilku tygodni i z wnętrza wciąż dobywały się głosy piskląt, a co jakiś czas, kiedy obok nie było ludzi, przylatywał jeden z rodziców.

Dzięcioły nie są jedynymi mieszkańcami takich schronień. Wykute przez nie dziuple zajmują później inne gatunki ptaków. W zależności od wielkości dzięcioła, który przygotował takie mieszkanie, mogą w nim gniazdować również większe ptaki. Gołąb siniak chętnie zasiedla dziuple po dzięciołach czarnych. Dziuple różnych gatunków dzięciołów służą również małym sowom objętym ochroną strefową – włochatce i wspomnianej już sóweczce. Często widywane w miejskich parkach i lasach kowaliki także nie pogardzą dziuplą po dzięciole. Przy okazji adaptują ją do swoich potrzeb – zmniejszają otwór wlotowy, zalepiając to jedyne okno na świat błotem i gliną – dzięki temu wejście jest dostosowane do ich rozmiarów. Nikt większy i nieproszony nie złoży im wizyty, bo po prostu nie przeciśnie się przez wąski wlot.

A co możemy zrobić już teraz, żeby chronić drzewa dziuplaste? Poszukajmy ich w naszym najbliższym otoczeniu. Prowadźmy coś na wzór społecznego monitoringu takich drzew. Kiedy okaże się, że pojawią się na nich oznaczenia informujące o wycince, warto stanąć w ich obronie i wysunąć argumenty związane z ochroną tych ptasich – i nie tylko ptasich – ostoi.

Paweł Średziński

Fragment „Czułego przewodnika po świecie drzew”. Tekst przewodnika został napisany dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Podlaskiego.

Roześlij dalej!