Przejdź do treści

Drzewa ze wsi Puchły

Mirosław Stepaniuk mieszka w sielskiej i spokojnej wsi Puchły. Od lat zajmuje się ratowaniem pamięci o minionych latach i o tym, co znika z naszego krajobrazu. Dba również o drzewa. Poszukując kolejnych historii do mojego czułego przewodnika po świecie podlaskich drzew, postanowiłem złożyć mu wizytę.

Mirosław Stepaniuk nie pochodzi z tego miejsca. Urodził się kilka wsi dalej, ale w tym samym – dziś hajnowskim – powiecie. Kiedy pracował nad projektem poświęconym Krainie Otwartych Okiennic, która dziś jest niekwestionowaną atrakcją turystyczną Podlasia, trafił na ten kawałek ziemi w Puchłach, który był wystawiony na sprzedaż. I tak został mieszkańcem tej wsi.

Mój rozmówca jest z wykształcenia geografem. Jak podkreśla, dorastał na wsi i jest w nią mocno wrośnięty. Puchły stały się jego nowym domem i nie zamierza już nigdzie stąd wyjeżdżać.

Nim zaczniemy rozmawiać o drzewach, pytam, skąd pochodzi nazwa Puchły. Mirosław tłumaczy:

Początki wsi sięgają XVI wieku, kiedy kolonizowano i karczowano dawną Puszczę Bielską. Prawdopodobnie jej nazwa pochodzi od wójta Trześcianki, którym w XVI wieku był niejaki Tomasz Puchłowicz. W tym kontekście mówi się również o rodzinie Puchłowskich, wymienianych w historycznych dokumentach. Tak się jednak składa, że jest jeszcze inna wersja powstania tej nazwy. I ma ona związek z drzewem, a dokładnie z lipą, która rośnie w Puchłach koło cerkwi. Otóż obok niej, we własnoręcznie skleconym szałasie, miał się schronić pewien starzec. Cierpiał na opuchliznę, rozumianą jako obrzęk nóg od gwarowego słowa opuchli. Miał gorliwie się modlić o uzdrowienie i w końcu w gałęziach drzewa kazała mu się Matka Boska. Jak można się domyślić, doznał uzdrowienia. I tak od opuchlizny miały powstać Puchły.

Po chwili Mirosław dodaje:

Na ile jest to tylko legenda, a ile w niej znajdziemy prawdy – tego dziś nie ustalimy. Pewne jest to, że obok lipy wyrosła cerkiew. Powstało tu sanktuarium z ikoną Matki Bożej Pokrowskiej, do której w różnych utrapieniach i z wieloma intencjami pielgrzymowali prawosławni i katolicy. Oryginalnej ikony już tam nie ma. Została wywieziona w okresie bieżeństwa, kiedy prawosławni, zachęcani przez duchowieństwo swojego Kościoła, uciekali na wschód przed nadchodzącą w 1915 roku armią niemiecką. Nieznany jest dalszy los ikony. Ta, która jest obecnie, stanowi jej kopię. Widzimy na niej Maryję okrywającą swoim płaszczem świat.

Jak mówi Mirosław Stepaniuk, drzewa wokół cerkwi wyglądają szczególnie efektownie jesienią, kiedy się przebarwiają. Towarzyszą wiernym puchłowskiej parafii od lat – nie tylko kiedy ci przychodzą na nabożeństwa i aby się pomodlić, ale także w ostatniej drodze, kiedy z cerkwi rusza kondukt pogrzebowy na cmentarz. To tam ruszamy teraz z moim przewodnikiem po Puchłach.

Na miejscowym cmentarzu do dziś można zobaczyć kilka większych dębów, świerków i sosen. Niestety, z roku na rok ich ubywa. To dość powszechna praktyka na wszystkich cmentarzach. A to komuś drzewo przeszkadza, a to ktoś stwierdzi, że pień może się przewrócić na nagrobek bliskich. Czasami chodzi też o pozyskanie dodatkowego miejsca grzebalnego.

Mój rozmówca, z którym stoję teraz przy cmentarnym płocie, mówi, że parę drzew udało się jeszcze uratować przed wycięciem. Wśród nich są i takie, które usychają.

Zawracamy spod cmentarza i wracamy na kemping. Po drodze mijamy potężne dęby – muszą pamiętać niejedno wydarzenie z dziejów wsi. Rosną obok parceli, na której stał kiedyś dwór. Są zatem ostatnim śladem po dawnej dworskiej zabudowie w Puchłach. Na szczęście aktualna właścicielka nie wycięła starych dębów. Mogły one być świadkami starcia powstańców styczniowych z wojskami carskimi, do którego doszło pod Puchłami w 1863 roku.

Zatrzymujemy się przy dębach, których pnie wyrosły na granicy pasa drogowego i prywatnej posesji. Okazało się, że w 2019 roku Zarząd Dróg Powiatowych w Hajnówce postanowił wyciąć te 300-letnie drzewa. W akcję ich ratowanie zaangażowali się Mirosław Stepaniuk oraz Maria Radziszewska – właścicielka działki, na której częściowo rośnie jeden z dębów. Drogowcy i wójt gminy Narew twierdzili, że dwa dęby rosnące obok siebie są w złym stanie i mogą stwarzać zagrożenie. Jak wyjaśnia mi Mirosław:

To była oczywista nieprawda. Do tego decydenci zapomnieli sprawdzić, że te drzewa znajdują się w rejestrze pomników przyrody i wchodzą w skład większego skupiska aż 17 drzew. To jest ważny element krajobrazu, historii i tradycji. Pod tymi dębami z cerkwi na cmentarz przechodziło wiele pokoleń. To nie jest tylko element, który znajduje się w pasie drogowym, bo ktoś tak sobie wymyślił. Ja sam starałem się ponad 20 lat temu o ich wpis na listę pomników przyrody.

Wspomniana już pani Maria Radziszewska w rozmowie mediami stwierdziła wprost:

Będę walczyła o te dęby, a jak je zetną, to postawię tam pomnik. Ogrodzę i podpiszę, że tutaj został ścięty dąb, który był wpisany do rejestru zabytków. Byłam niesamowicie zaskoczona. To są pomniki przyrody. To skupisko 17 drzew rosnących na terenie podworskim, na obszarze Natura 2000. Moja działka graniczy z tymi drzewami, połowa konarów jest na mojej posesji i powinnam być poinformowana o decyzji dotyczącej wycinki tych drzew. Pan z Zarządu Dróg Powiatowych powiedział mi, że decyzja została podjęta przez Urząd Gminy w Narwi. Powiedział mi też, że to ja napisałam podanie o wycinkę tych drzew w 2015 roku. Poprosiłam o udostępnienie tego pisma, które rzekomo złożyłam. Nie chciał jednak ze mną rozmawiać[1]. W tym przypadku udało się zmobilizować opinię publiczną. Ruszyła internetowa petycja, tysiące osób podpisały się pod protestem. W końcu zarząd hajnowskich dróg odstąpił od tego zamiaru. Dzięki temu wciąż możemy podziwiać stare puchłowskie dęby.


[1] M. Śliwińska, „Poruszę cały świat, żeby ich nie wycięli”. Puchły. 300-letnim dębom grozi wycinka, Podlaskie24.pl, 16.11.2019, https://podlaskie24.pl/artykul/wydarzenia/porusze-caly-swiat-zeby-ich-nie-wycieli-puchly-300-letnim-debom-grozi-wycinka/

Paweł Średziński

Fragment „Czułego przewodnika po świecie drzew”. Tekst przewodnika został napisany dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Podlaskiego.

Roześlij dalej!