Doktor Aneta Kułak jest historyczką sztuki i od lat zajmuje się dokumentowaniem zabytków w województwie podlaskim. Parę lat temu, kiedy pracowałem nad książką o rzekach, zabrała mnie w swoje rodzinne strony, w okolice Różanegostoku. Zauważyłem wtedy, że na każdym kroku zwraca uwagę na drzewa. Powiedziała wtedy coś, co na długo zostało mi w pamięci:
Dziś bardzo ważne jest ocalenie każdego śladu przeszłości. Aleje drzew, fundamenty, skrawek muru czy staw. Wyznaczają one miejsca dawnych dróg, traktów, placów i dworów. Wszystko to ma dziś historyczną wartość. Zapytałeś mnie, jak to jest pisać o zabytkach, których nie ma. Nie zdążyłam ci wtedy odpowiedzieć, że cały mój doktorat był o zabytkach, które nie istnieją, i że pisanie o nich jest naprawdę fascynujące. Jak odkrywanie zatopionego lądu.
Niestety takie poszukiwanie śladów przeszłości staje się coraz trudniejsze. Zwłaszcza wtedy, kiedy do działania przystępują powiatowe zarządy dróg i niektóre samorządy. Głośno było o sprawie powiatu sokólskiego, gdzie pod piłę miały pójść ponad 2 tysiące przydrożnych drzew. Wśród nich znalazły się także te rosnące w miejscach, które bada i ocala od zapomnienia Aneta.
Naszą rozmowę, tym razem o drzewach jako zabytkach, zaczynam od pytania o jej pracę w Narodowym Instytucie Dziedzictwa. Jak wyjaśnia Aneta:
Działalność tej instytucji polega na dokumentowaniu zabytków, popularyzowaniu wiedzy o nich, a także wsparciu opiniodawczym oraz eksperckim zarówno państwowych i samorządowych służb konserwatorskich, jak i ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Instytut ma 16 oddziałów terenowych. W oddziale terenowym w Białymstoku badamy i dokumentujemy zabytki województwa podlaskiego.
Jednym z miejsc, którymi Aneta zajmowała się w ramach swojej pracy, była Siderka. Ta niewielka wieś przy granicy z Białorusią, dziś niemal wyludniona, w 2022 roku stała się przedmiotem obszernego studium ochrony wartości kulturowych. Jak opowiada Aneta:
Wybraliśmy to miejsce z paru powodów. Po pierwsze, ma ciekawą historię odzwierciedloną w dobrze zachowanej strukturze przestrzennej i własnościowej. Składa się z trzech odrębnych organizmów: wsi szeregówki, dawnego folwarku oraz własności kościelnej. Po drugie, Siderka jest świetnym przykładem naszej lokalnej mozaiki etnicznej, tak charakterystycznej dla ziem Podlasia i dawnej Grodzieńszczyzny, leżących na styku Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego, czyli kulturowego wschodu i zachodu. Wieś ma regularny układ typowy dla ulicówki wytyczonej w XVI stuleciu w trakcie tak zwanej pomiary włócznej, czyli wielkiej reformy rolnej przeprowadzonej przez królową Bonę. Od wieków mieszka tu przybyła z Rusi ludność wyznania prawosławnego i ludność wyznania rzymskokatolickiego pochodząca z Litwy. Zabytkowy kościół w Siderce to dawna cerkiew unicka zbudowana w 1825 roku, która stanęła na miejscu ufundowanej w pierwszej połowie XVI wieku cerkwi prawosławnej.
Po chwili Aneta przywołuje kolejny argument potwierdzający wyjątkowość wsi:
Trzecim powodem naszego zainteresowania Siderką był fakt, że jest dobrym przykładem założenia dworsko-folwarcznego należącego przez wieki do miejscowej szlachty, która zasiedlała te tereny do II wojny światowej. Dzisiaj oprócz kilku popadających w ruinę kamienno-ceglanych budynków gospodarczych o dawnej świetności siderkowskiego założenia świadczą jedynie pozostałości tak zwanej zieleni komponowanej, tworzące kiedyś wraz ze stawami oraz zabudową dworską i folwarczną rozległą kompozycję przestrzenną. Przeważnie są to szpalery i aleje rosnące wzdłuż dróg, złożone z klonów i lip drobnolistnych. Zachowało się kilka pojedynczych monumentalnych topoli białych i okazała olsza czarna przy młynie nad rzeką Sidrą. Najstarsze drzewa to 300-letnie okazy rosnące na terenie dawnego ogrodu dworskiego: klon zwyczajny i modrzew europejski. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku zabytkowy drzewostan został zewidencjonowany w dwóch opracowaniach konserwatorskich. Na ich przykładzie świetnie widać, jak dworska zieleń stopniowo znikała z pejzażu wsi.
Moja rozmówczyni wyjaśnia, co nam mówi dzisiejsza kondycja drzew o historii wsi i jej okolic:
Chcieliśmy zaktualizować tę wiedzę. Biolog Adam Bohdan wykonał na nasze zlecenie studium, w którym zinwentaryzował wszystkie drzewa, ocenił ich stan fitosanitarny oraz wartości przyrodnicze. Niestety dla stuletniej alei klonowej prowadzącej z Siderki do Sidry było to już podzwonne. Wkrótce została wycięta podczas modernizacji drogi powiatowej. A co nam mogły opowiedzieć drzewa z Siderki? Dzięki analizie wieku poszczególnych nasadzeń możemy próbować dokonać rozwarstwienia chronologicznego całej kompozycji przestrzennej i ustalić poszczególne etapy jej powstawania, co może nam pomóc wskazać jej twórców. W sytuacji gdy źródła pisane, ikonograficzne i kartograficzne są bardzo skąpe, ta możliwość jest bezcenna. Dlatego bezmyślne usuwanie historycznych nasadzeń zubaża nie tylko nasz krajobraz, ale również stan wiedzy, degradując wartości artystyczne, historyczne i naukowe zabytkowych założeń.
Aneta zaznacza, że to nie jedyne miejsce, gdzie drzewa pomagają w badaniach nad przeszłością:
Jak wspomniałam, Siderka była tylko jednym z ziemiańskich dworów, które aż do reformy rolnej w 1944 roku gęsto pokrywały wschodnią Sokólszczyznę, nadając jej pejzażowi specyficzny kresowy charakter. Dzisiaj po wielu z nich pozostały tylko drzewa, ponieważ dwory i budynki gospodarcze nie przetrwały brutalnej pegeerowskiej rzeczywistości. Stały się one jedynymi świadkami bezpowrotnie minionego świata. Kiedy z pejzażu Sokólszczyzny znikną ostatnie pozostałości zabytkowych zadrzewień, umrze też część pamięci o dawnej Grodzieńszczyźnie.
Paweł Średziński
Fragment „Czułego przewodnika po świecie drzew”. Tekst przewodnika został napisany dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Podlaskiego.
