Przejdź do treści

Łabędzie na stawie

Któż z nas nie rozpozna tego ptaka? Łabędź jest jednym z najlepiej identyfikowanych skrzydlatych mieszkańców Białegostoku, chociaż w granicach naszego miasta pojawiają się dziś dwa gatunki tych ptaków. Łabędź niemy, zdecydowanie najliczniejszy i najczęściej spotykany, oraz wciąż stosunkowo rzadki, ale rezydujący między innymi na Stawach Dojlidzkich, łabędź krzykliwy.

Łabędzie są ptakami pełnymi majestatu. Śnieżnobiałe, z charakterystycznie ułożoną szyją, najwięcej dostojeństwa zachowują pływając po wodzie. Kiedy wyjdą na brzeg wydają się być mniej zgrabne, z racji krótkich nóg i związanego z tym niepewnego chodu. Podobnie ich lot jest dość ciężki. Z powierzchni wody zrywają się w dość hałaśliwy sposób, pomagając sobie skrzydłami i nogami. Podobnie głośne jest ich lądowanie. Stąd zawsze potrzebuję większej otwartej powierzchni, aby skutecznie podnieść się do lotu. Kiedy już są w powietrzu słychać charakterystyczny szum, który potęguje stosunkowo niski pułap ich podniebnej podróży. Wydają się lecieć ostatkiem sił. A jednak tej siły mają dużo.

Nie taki niemy

Zacznijmy od łabędzie niemego. Niech nie zmyli nas nazwa. Łabędzie nieme też wydają głosy, ale może nie są aż tak wokalne jak łabędzie krzykliwe. Najczęściej słyszymy jak ostrzegawczo syczą, kiedy prowadzą młode i podpływają do nas, zwabione obecnością człowieka. To ten gatunek najczęściej widujemy w naszym mieście. Charakterystyczny ciemnopomarańczowy lub „pomarańczowoczerwony” dziób – zawsze mam problem z określeniem kolorów – jest znakiem rozpoznawczym tych ptaków. Kojarzą się nam ze stawami, gdzie najłatwiej je spotkać.

Łabędzie nieme zyskały ogromną popularność. Wynikało to po części z tego, że ich wygląd budził zainteresowanie ludzi. Od monideł po prawdziwe dzieła sztuki – wszędzie tam znajdziemy sylwetki łabędzi. Nie zapominajmy też o łabędziu w świecie muzyki. Jednak śnieżna biel upierzenia dotyczy już dorosłych ptaków. Pisklęta są pokryte charakterystycznym szaropopielatym puchem, a kiedy się po raz pierwszy upierzą, wciąż nie są jeszcze białe, ale wyróżniają się szarobrązowym kolorem.

Łabędzie nieme w locie. Zdjęcie Paweł Średziński

Warto zwrócić uwagę na imponujący rozmiar skrzydeł dorosłych ptaków – rozłożone sięgają 240 centymetrów. Te skrzydła pomagają mu nie tylko w locie, ale i w odpędzaniu potencjalnych intruzów. Łabędzie są szczególnie bojowo nastawione w okresie lęgowym. Wybrane miejsce na gniazdo i jego okolice są rewirem, gdzie inne ptaki nie są mile widziane.

Charakterystyczną cechą w wyglądzie łabędzi jest ich szyja. Kiedy pływają wydaje się być wygięta, ale łabędziom jest potrzebna przede wszystkim do zdobywania pokarmu. Dzięki jej długości są w stanie zanurzyć dziób głęboko i pobrać pokarm, który stanowią najczęściej rośliny i drobne organizmy, pobierane z dna. Jeśli do smacznych kąsków jest jeszcze głębiej, łabędź potrafi wejść w jeszcze większe zanurzenie, przypominając tym zachowaniem kaczki. Wtedy widzimy jego kuper uniesiony do góry. Tu warto zaznaczyć, że łabędzie preferuje zbiorniki z płytką strefą przy brzegu, porośnięte trzcinami z dużą ilością podwodnych roślin.

Właściwie można stwierdzić, że łabędzie są stworzone przede wszystkim do pływania po wodzie. Czasami widać, jak łabędź odpoczywa wystawiając jedną nogę nad wodę, w celu jej osuszenia. Posługuje się wówczas drugą, wiosłując nią i płynąc dalej. To na wodzie spędza większość czasu.

Łabędzie są troskliwymi opiekunami. Samica buduje gniazdo razem z samcem. Obłamują w tym celu rośliny rosnące wokół gniazda, które później układa samica. Miejsce lęgowe jest dość duże, otoczone wodą i może pomieścić oba ptaki, które w nim odpoczywają. Samiec pilnuje też swojego rewiru, przyjmując nastroszoną pozę, w celu zniechęcenia potencjalnych intruzów. Potrafi nawet zatopić drugiego łabędzia, jeśli złapie go za szyję. Obroni też gniazdo przed czworonożnymi ssakami, jeśli te płyną. Wysiadywanie jaj trwa ponad miesiąc i robią to oba ptaki z pary rodzicielskiej. Młode rodzą się z grubą warstwą puchu. Kiedy ruszają z rodzicami na wodę, oba dorosłe ptaki bronią swojego potomstwa.

Zimą łabędzie coraz częściej korzystają z tego, że woda w jeziorach i stawach nie zamarza. Problem pojawia się, jeśli nagle pojawią się srogie mrozy. Wtedy z pomocą może przyjść człowiek.

Niestety nie zawsze potrafimy dobrze traktować łabędzie. Szczególnie zimą, ale nie tylko, bo i w wakacje, wiele osób karmi łabędzie chlebem. To nie jest pokarm dla ptaków wodnych, o czym już pisałem w felietonie poświęconym dokarmianiu ptaków.

Krzykliwy na wznoszącej

Łabędziem, który przez lata był częściej przelotnym gościem, a nie lęgowym gatunkiem w naszym regionie, jest łabędź krzykliwy. Bardzo łatwo odróżnimy ten gatunek od łabędzia niemego. Ma żółto wybarwiony dziób. I jest bardziej rozmowny, jeśli tak można nazwać jego charakterystyczny trąbkowy głos. Jest dość bezwzględny w okresie lęgowym. Grzesiek Grygoruk, białostocki ornitolog, mówił mi o tym, jak łabędź krzykliwy zabił pisklęta łabędzia niemego, którego uznał za konkurenta. Jednak po okresie lęgowym, znów zgodnie pływa w otoczeniu innych łabędzi.

Lęgowych łabędzi krzykliwych rzeczywiście jest więcej. W tym roku trafiłem już parokrotnie na pary gniazdujące w Puszczy Knyszyńskiej. W Białymstoku najlepszym miejscem do obserwacji tego gatunku są stawy dojlidzkie. Łabędź krzykliwy jest uznawany za gatunek bardziej północny niż łabędź niemy. Jednak jak się okazuje coraz chętniej pojawia się u nas.

Łabędź krzykliwy. Zdjęcie Paweł Średziński

Chociaż mówi się, że łabędzie krzykliwe są coraz częściej lęgowe w Polsce, to wciąż ich populacja nie jest aż tak wysoka. Tych lęgowych mieliśmy w 2022 roku około 300 par w całej Polsce. Wcześniej był uznawany za takiego odludka, ale to się zmienia, bo coraz częściej go widujemy i może przełamie dzielący nas dystans. Może w przyszłości będzie równie często widziany co łabędź niemy? Trudno tu o jednoznaczną odpowiedź, bo w rozregulowanym zmianami klimatu i kryzysem bioróżnorodności świecie przyrody, nie ma nic pewnego. Pewne jest tylko to, że warto pogapić się przez lornetkę na oba gatunki łabędzi, i nimi się pozachwycać.

Paweł Średziński

„Mój sąsiad dzik” jest realizowany dzięki stypendium artystycznemu Prezydenta Miasta Białegostoku.

Roześlij dalej!