Przejdź do treści

Czy warto budować w dolinie rzeki?

Od kilku tygodni mieszkańcy Dojlid alarmują, że odcinek rzeki Białej ma zostać zabudowany blokami. Z Agnieszką Sienkiewicz z obywatelskiej inicjatywy sprzeciwiającej się propozycjom urbanistów rozmawiam o tym, czego chcieliby w tym miejscu mieszkańcy Dojlid.

Fot. Archiwum / Agnieszka Sienkiewicz

Paweł Średziński: Co zagraża dolinie rzeki Białej w Dojlidach?

Agnieszka Sienkiewicz: Dolina rzeki Białej na kolejnym odcinku, według miejskich planistów, miałaby być gęsto zabudownym blokowiskiem. Na terenie, który na mapach jest oznaczony jako „morfologiczna dolina rzeczna jako lokalny korytarz ekologiczny; teren z wysokim poziomem wód gruntowych, predysponowany do wyłączenia spod zabudowy” urzędnicy widzą nawet dwudziestojednometrowe bloki i intensywną zabudowę mieszkaniową. W projekcie planu nie widnieją także zapisy, które zakazywałyby lokowania kondygnacji podziemnych – garaży i piwnic. Jest to karygodne niedopatrzenie ze strony urbanistów, ponieważ na tym obszarze występują liczne podziemne cieki wodne, których zlewnią jest właśnie dolina Białej. Chcemy Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, ale sensownego i takiego, który uwzględni potrzeby środowiska, w tym zmian klimatycznych, i oczywiście mieszkańców.

Miejscowy Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru ma być właśnie uchwalony. Alarmujecie, że zgodnie z nowymi propozycjami planuje się zabudowę odcinka doliny Białej blokami pnącymi się aż do siedmiu pięter?

Dokładnie tak, ponieważ 21-metrów wysokości budynku to właśnie te około siedem kondygnacji. Na jednym z odcinków rzeki, przy ulicy Dojlidy Fabryczne, widzimy w planie budowę bezpośrednio nad brzegiem rzeki bez żadnej strefy „buforowej”. Na pozostałym obszarze urzędnicy zaproponowali skąpe 80 metrów pasa zieleni, który nie jest wystarczający. Oznacza to bowiem budowę w odległości właśnie 80 metrów od koryta rzeki, na terenach gdzie wody gruntowe są na głębokości jednego metra. Taka propozycja wydaje się irracjonalna w sytuacji, gdy w mieście jest gigantyczny problem z retencją wód, a mieszkańcy okolicy w ostatnich latach już wielokrotnie doświadczyli zalania. Absurdalną propozycją jest też próba likwidacji ogródków działkowych przy ulicy Wilczej – plan w tym miejscu przewiduje „zieleń urządzoną”.

Co gorsza, Urzędnicy Departamentu Urbanistyki straszą mieszkańców Białegostoku, że jeśli plan w tym kształcie nie zostanie uchwalony, to deweloper zabuduje teren doliny w oparciu o „warunki zabudowy”. Dzieląc budowę na mniejsze etapy, unika się konieczności uzyskania decyzji środowiskowych, co jest furtką do budowania na terenie, który jest terenem bagiennym, z wysokim poziomem wód gruntowych i gdzie żyją gatunki chronione. Jeden z najnowszych bloków w tym miejscu, stoi na środku jednego ze „sklejkowych” stawów, który został zasypany. Mieszkańcy bloków już skarżą się na wodę w garażach i osuwające się grunty, bo „woda zawsze znajdzie ujście”.

Dlaczego budowa w tym miejscu jest złym pomysłem? Wysoki poziom wód gruntowych, miejsce ważne dla przyrody? A może też dla mieszkańców?

Wszystkie te przesłanki mają znaczenie – niezwykle ważny jest aspekt środowiskowy, ale pamiętajmy też, że bloki miałyby powstać w sąsiedztwie domów jednorodzinnych, co jest urbanistyczną porażką. Do nowego blokowiska miałoby się wprowadzić od 4,5 do 6 tysięcy mieszkańców, a obecnie Dojlidy zamieszkują 3 tysiące. Infrastruktura dzielnicy nie jest na to gotowa. Ponadto, Dojlidy to ostatni zachowany układ urbanistyczny w Białymstoku, który jest objęty ochroną jako dobro kultury współczesnej. Uważamy, że powinien tu powstać park kulturowy.

Duży niepokój mieszkańców jest podyktowany także zalaniami, których doświadczają od kiedy powstały bloki przy ulicy Żubrów. Latem, po deszczach, woda zalewa okoliczne domy i ulice. Trudno sobie wyobrazić, co spotka mieszkańców w momencie, kiedy grunty zostaną jeszcze bardziej uszczelnione.

Fot. Ręce precz od Dojlid / Zalana ulica w Dojlidach.

To, gdzie powinno budować się Waszym zdaniem te planowane bloki, i gdzie należy je budować, żeby nie odbywało się to kosztem przyrody w mieście?

Miasto ma wyznaczone obszary, gdzie można z powodzeniem realizować „intensywniejsze” inwestycje mieszkaniowe, to między innymi. okolica ulicy 42. Pułku Piechoty. Oczywiście w idealnej sytuacji na terenie „Sklejek” nie powstałaby żadna zabudowa, patrzymy jednak na sytuację obiektywnie i znamy zapisy „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego”. Wystarczy do planowania podchodzić racjonalnie i uwzględniać potrzeby środowiska i mieszkańców. Dlatego wśród naszych uwag do planu, pod którymi zebraliśmy już 2000 podpisów, postulujemy o odsunięcie zabudowy od doliny rzeki, zwiększenie powierzchni biologicznie czynnej, zmniejszenie wysokości budynków i zakazu budowy kondygnacji podziemnych. Chcemy także dobrej, zdrowej architektury.

Obecny projekt planu dla Dojlid stoi w sprzeczności z wieloma opracowaniami planistycznymi, jak np. „Ekofizjografia Białegostoku” prof. Kwiatkowskiego, czy też planami miasta, jak „Strategia rozwoju Białegostoku do 2030 roku” czy „Planu Adaptacji Miasta Białystok do zmian klimatu do roku 2030”. A przecież są to dokumenty, które powinny wyznaczać kierunki rozwoju naszego miasta.

Kto stoi za inicjatywą „Ręce precz od Dojlid”?

To głównie mieszkańcy Dojlid, ale nasz ruch rozlewa się już na całe miasto. Dlaczego? Bo białostoczanki i białostoczanie mają dość decyzji, które pozwalają na niekontrolowaną zabudowę. Rozmawiamy z mieszkańcami, którzy osobiście lub przez swoich znajomych czy rodzinę doświadczyli ułomności planowania w Białymstoku. Na starych osiedlach wciska się nowe bloki, sprowadzając tam tysiące nowych mieszkańców i ich samochodów. Buduje się bloki w miejscach, które miały być oazą dla mieszkańców i przyrody – przykładem jest zabudowa w sąsiedztwie Stawów Marczukowskich.

Jaką rolę w życiu mieszkańców Dojlid odgrywa ten odcinek rzecznej doliny? Pamiętam dobrze, jak w tym miejscu były jeszcze stawy

Odgrywa kluczową rolę głównie ze względu na utrzymanie prawidłowej retencji wód. Na tym terenie były kiedyś dwa ogromne stawy, które przypominały jezioro. Niedawno, jeden ze stawów został zasypany i zabudowany blokiem. Trudno na tym etapie stwierdzić, jakie konsekwencje takiej lokalizacji tej budowli będą mieli mieszkańcy okolicy, ale i samego bloku. Drugi staw jest regularnie pomniejszany, ale wciąż jeszcze istnieje, jednak planiści widzą w jego miejscu budowę 4-5 kondygnacyjnych bloków. Mieszkańcy okolicznych ulic obawiają się, że bez stawów problem retencji będzie się pogłębiał. Dolina ma także „innych mieszkańców” – żyją tu bobry, sarny, płazy i inne organizmy, które znajdują ostoję. Walczymy także w ich imieniu o dobry plan zagospodarowania dla tej okolicy.

Co zdaniem Waszej inicjatywy powinno się zmienić i jakie działania należy podjąć w tym miejscu?

Urząd Miasta musi zmienić podejście do projektowania z zorientowanego na interes prywatny inwestorów, na projektowanie przyjazne środowisku i mieszkańcom. Miasto jest dla mieszkańców – jak powiedziała na jednym ze spotkań z nami radna Katarzyna Bagan-Kurluta. Podpisujemy się pod tym sformułowaniem – uważamy, że miasto jest nasze.

Oprócz postulatów, które już zostały wymienione, złożyliśmy także uwagi do planu dotyczące renaturyzacji doliny Białej. Uważamy, że tam, gdzie to możliwe, musimy zawalczyć o naszą rzekę, która przez lata była zaniedbywana przez miejskich urbanistów. Czy zamiast podążać za światowymi trendami zielonych miast, Białystok chce uszczelniać każdy chłonny grunt i przyczyniać się do lokalnych zalań, z którymi mamy już do czynienia w praktycznie całym mieści?.

Gdzie i jak można Was wspierać?

Zachęcamy do podpisywania petycji online, która już zebrała ponad 2100 podpisów. Nasze działania można śledzić na Facebooku, gdzie będziemy też informować o kolejnych podejmowanych inicjatywach. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, a właściwie jesteśmy na początku naszej drogi o dobry plan zagospodarowania przestrzennego dla Dojlid. Gdyby ten materiał przeczytał ktoś, kto chciałby nas wesprzeć swoją wiedzą merytoryczną lub w każdym innym obszarze – zapraszamy do kontaktu mailowego .

Dziękuję za rozmowę.

Roześlij dalej!